Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas – okazja do zwolnienia tempa, odpoczynku i skupienia na wewnętrznym, duchowym aspekcie codzienności, a przede wszystkim moment, w którym warto uświadomić sobie, że kariera, wykształcenie, kwestie materialne… - wszystko to, choć oczywiście istotne, nie może górować nad tym, co najważniejsze – nad relacjami międzyludzkimi.

            Święta spędzamy więc w gronie najbliższych. Dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia, nadrabiamy towarzyskie zaległości i… oczywiście jemy. Suto zastawiony stół kusi bogactwem wyjątkowych potraw – w wigilię jest ich co najmniej dwanaście (i dla dobrej passy przez cały nadchodzący rok trzeba skosztować każdej!), a kolejne dni świętowania urozmaicają menu i wprowadzają coraz to nowe i tłustsze, bowiem mięsne, dania.

Jak nie zginąć w gąszczu smakołyków? Jak spróbować wszystkiego, nacieszyć podniebienie, najeść się, a jednocześnie nie przejeść? Czy uniknięcie żołądkowo-jelitowych dolegliwości po bożonarodzeniowym świętowaniu jest w ogóle możliwe? W kolejnych akapitach postaramy się zaspokoić Twoją ciekawość…

Rozsądne i bezpieczne świętowanie opiera się na dwóch, prostych zasadach. Pierwsza z nich mówi o przygotowaniu się do zajadania bożonarodzeniowymi smakołykami. Wielu z nas lubi się bowiem przedświątecznie… przegłodzić. Nierzadko wynika to ze spowodowanego organizacyjną krzątaniną braku czasu, w innych przypadkach jest to natomiast wynik przekonania, że naprawdę głodni z większą radością celebrować będziemy rodzinny posiłek. Warto jednak pamiętać, że znaczne ograniczanie ilości pokarmu, a potem nagłe spożycie obfitych porcji to gwarancja problemów trawiennych. Organizm, który przez kilka – kilkanaście godzin nie otrzymuje pożywienia, zwalnia swój metabolizm. Oznacza to, że po niespodziewanym przyjęciu sytego posiłku przemiana materii nie powróci do normy natychmiast. Elementy układu pokarmowego trawić będą wolniej, a my możemy doświadczać dyskomfortu w jamie brzusznej, nadmiernej pełności, zgagi, wzdęć i długotrwałego wrażenia przejedzenia.

Najlepiej więc ostatni posiłek spożyć maksymalnie cztery godziny przed świątecznym ucztowaniem. Bezpośrednio przed kolacją czy obiadem sięgnąć warto po szklankę wody lub naturalnego soku, które nieco wypełnią żołądek, ograniczając uczucie głodu, a przy tym pozwolą skosztować wyczekanych potraw, chroniąc jednak przed zgubnym wilczym apetytem i kolejnymi dokładkami.

Druga, nie mniej ważna zasada mówi o środkach ostrożności, które warto podjąć po obfitym posiłku, nawet jeśli nie głodziliśmy się i zabezpieczyliśmy żołądek szklanką neutralnego napoju. Istnieją bowiem sprytne sposoby na usprawnienie trawienia, uniknięcie przykrych dolegliwości gastrycznych i przyspieszenie tempa spalania kalorii (i nie mówimy tu o żwawym spacerze na Pasterkę J). Często nie zwracamy bowiem uwagi na to, co pijemy do posiłku. Sięgamy po mocną kawę, herbatę, alkohol, słodzone i gazowane napoje… - słowem, wszystko to, co pogłębia trawienne kłopoty. Wprowadzenie na świąteczne stoły naturalnych, pozbawionych sztucznych dodatków soków owocowych i warzywnych, a także sięganie po nie podczas odpoczynku od ucztowania, pozwala uwolnić się od gastrycznego dyskomfortu, przyspieszyć trawienie i spać spokojnie, nie obawiając się dodatkowych kilogramów (i problemów ze zmieszczeniem się w karnawałową kreację).

Zatem - po jakie soki warto sięgać w okresie okołoświątecznym i zawsze wtedy, kiedy przewidujemy okazję do obfitych, niekoniecznie lekkostrawnych posiłków? Na uwagę zasługuje przede wszystkim tłoczony, naturalnie mętny sok jabłkowy bogaty w błonnik i pektyny – substancje wspierające pracę jelit. Sok z jabłek usprawni perystaltykę i uwolni od wrażenia ciężkości w jamie brzusznej. Uskarżającym się na przejedzenie maluchom warto podać szklankę naturalnego soku marchwiowego o delikatnym działaniu. Jeśli natomiast dokuczają nam zaparcia i wzdęcia, nieocenionym lekiem z domowej apteczki pozostaje sok z buraka – łagodny, choć skuteczny sposób na pozbycie się uciążliwego problemu.